BOJOWNIK W AKWARIUM: KARMIENIE
Czym?
Bojownik to ryba mięsożerna, która w swoim naturalnym środowisku odżywia się przede wszystkim larwami owadów. Zawartość żołądka schwytanych organizmów uzupełnia jego dietę w substancje pochodzenia roślinnego, zaś chityna, z której zbudowane są ich pancerzyki, wspomaga trawienie, odgrywając podobną rolę jak błonnik u ludzi.
Pokarm suchy:
Aby zapewnić rybce odpowiednie żywienie, w praktyce najlepiej oprzeć
karmienie na dobrym pokarmie suchym (karma gotowa zawiera wszystkie
niezbędne witaminy i minerały; skompletowanie takiego "bukietu" na
własną rękę może się okazać trudne, jeśli mamy dostęp jedynie do tych
organizmów wodnych - żywych czy mrożonych - które można nabyć w
sklepach akwarystycznych). Z pokarmów suchych najchętniej pobierane są
zazwyczaj granulki. Nie muszą one być przygotowane specjalnie dla
bojowników; u mnie świetnie sprawdza się granulowany pokarm dla paletek
(np. Discus Color firmy Sera); ba, zdarza się nawet, że pokarmy dla
bojowników (np. Betta Bio Gold firmy Hikari )
sprawiają kłopoty mniejszym samicom, dla których okazują się zbyt dużym
kąskiem.
Przy żywieniu pokarmem gotowym należy
jednak pamiętać, że witaminy w nim zawarte ulegają powolnemu
rozkładowi, m.in. pod wpływem temperatury i tlenu. Karma powinna być
zatem przechowywana w szczelnie zamkniętych pojemnikach, najlepiej w
lodówce, i nie dłużej niż dwa miesiące. Odradzam w związku z tym
kupowanie popularnych na Allegro "uzupełnień", czyli małych porcji,
które sprzedający sam przesypuje z dużych pojemników.
Warto też dodać, że kupowanie kilku rodzajów pokarmów suchych pod
hasłem "różnorodności" nie ma większego sensu, bowiem w praktyce ich
skład niewiele się różni.
Na karmie suchej
nie należy jednak
poprzestawać. Nie zawiera ona bowiem wielu naturalnych enzymów obecnych
w pokarmie żywym i odpowiedniej ilości substancji balastowych, a na
dodatek jest często nazbyt bogata w węglowodany w stosunku do białek
(dotyczy to szczególnie granulek i pałeczek unoszących się na wodzie) (1). W związku z tym dietę bojownika
należy regularnie wzbogacać w pokarm żywy i mrożony.
Pokarm mrożony:
Sklepy akwarystyczne oferują obecnie
szeroki asortyment mrożonek. Na nasze potrzeby najbardziej nadają się
te, które można podać rybce bez dodatkowych zabiegów - tzn. mające
odpowiednią wielkość. Są to np. szklarka, czarna larwa komara, dafnia i
dorosła artemia, a także pokarmy mielone.
Nie oznacza to jednak, że musimy
zrezygnować z innych
pokarmów. Serce wołowe można drobno posiekać,
natomiast krewetki - zmielić. Stąd już tylko krok do przygotowywania
własnych mieszanek, z których polecam np. "shrimp-mix" (krewetki
zmielone ze szpinakiem i odrobiną zielonego groszku), sprawdzony w
hodowli pielęgnic. Do takiego mixa można też dodać czosnku.
Tutaj warto może dodać parę słów o
krewetkach, ponieważ zetknęłam się z opiniami, że to "sama chityna" i w
ogóle pokarm mało wartościowy. Nic bardziej błędnego! Standardowa
krewetka zawiera do 20 % białka (czyli tyle
samo, co serce wołowe), i jest doskonałym źródłem wielu witamin (np. A,
cholina) i minerałów (np. żelazo, magnez i wapń). Jeśli ktoś chciałby
zakupić krewetki w sklepie "ludzkim", najlepsze do celów
akwarystycznych są te sprzedawane w całości, nie pozbawione głów i
pancerzyków.
Każdy pokarm mrożony należy rozmrozić przed podaniem (np. przepłukując go na sitku ciepłą wodą z kranu), bowiem spożywanie niezupełnie rozmrożonego pokarmu może prowadzić do nieżytu jelit.
Pokarm żywy:
Z pokarmów żywych
dostępnych w sklepach akwarystycznych można polecić doniczkowce,
dafnie, dorosłą artemię i wodzienia (szklarkę); ochotka jest
problematyczna, bowiem często może być zanieczyszczona pasożytami i
metalami ciężkimi.
Osoby bardziej ambitne mogą też
samodzielnie produkować
"robale" na potrzeby swojego pupila.
Najpopularniejszy wybór to
doniczkowce; są one łatwe w hodowli, nietrudno też zdobyć porcje
zarodowe, które regularnie oferowane są na Allegro. Tam można również
zakupić nielotne muszki owocówki (Drosophila
melanogaster). Samodzielna hodowla
dafni
jest również możliwa, choć wymaga nieco więcej zachodu. Ciekawym i
żarłocznie pożeranym dodatkiem do diety bojownika mogą być również
świeżo wyklute dżdżownice kalifornijskie, których hodowlę polecam
osobom o zacięciu ekologicznym i upodobaniu do roślin doniczkowych.
Można też oczywiście samodzielnie
łowić drobne organizmy wodne w naturalnych zbiornikach. Metoda ta,
tania i niegdyś bardzo popularna wśród akwarystów, ma jednak pewne
minusy, istnieje bowiem niebezpieczeństwo zawleczenia do akwarium
pasożytów, i rozmaitych "pasażerów na gapę" (np stułbi). Dla
ograniczenia tego pierwszego zagrożenia zaleca się zawsze łowienie
żywego pokarmu w zbiornikach niezarybionych, znalezienie ich może
jednak nastręczać pewne problemy, szczególnie dla hobbystów
mieszkających w miastach. Osobiście uważam, że gra niewarta świeczki;
samodzielna hodowla dafni nie jest taka trudna i nie wymaga wiele
miejsca (na potrzeby jednego bojownika możemy je hodować już w
kilkulitrowym zbiorniczku), a daje nam pewność, że żadnego paskudztwa w
ten sposób nie sprowadzimy.
Pokarm "ludzki":
Bojownikom można też podawać
drobno
zmielone pokarmy mięsne innego pochodzenia - np. serce czy żołądki
wołowe - warto jednak pamiętać, aby większość mięsa pochodziła jednak
od organizmów wodnych, do których trawienia układ pokarmowych naszych
milusińskich jest lepiej przystosowany. Uwaga: mięso zwierząt lądowych
nie powinno zawierać tłuszczu. Organizm ryby nie wykorzystuje tłuszczów
zwierzęcych, które na dodatek mogą doprowadzić do obstrukcji. Ponadto
absolutnie wykluczone jest długotrwałe karmienie wyłącznie mięsem
zwierząt lądowych, nie zawiera ono bowiem odpowiednich nienasyconych
kwasów tłuszczowych, które są rybom bezwzględnie potrzebne.
Dla podkreślenia znaczenia diety
opartej na białku pochodzącym od organizmów wodnych warto przytoczyć
historię, którą
podaje Dieter Untergassen w swojej książce "Handbook of Fish Disease" -
otóż grupie dyskowców podawano przez jakiś czas wyłącznie serce wołowe,
bez żadnych dodatków witaminowo-mineralnych.
W rezultacie już po dwóch miesiącach u czterech z szesnastu ryb
wywiązało się zapalenie jelit; trzech z nich nie udało się uratować.
Pokarm "wybarwiający":
Oddzielnie warto wspomnieć o karmach
tzw. wybarwiających. Typowo zawierają one duże ilości karotenowców -
przede wszystkim beta-karotenu i astaksantyny. Ponieważ te same
substancje są odpowiedzialne za czerwoną barwę u ryb, a ich organizm
nie jest w stanie samodzielnie ich syntetyzować, podanie większej
ilości powoduje zwiększenie zawartości tych związków w komórkach
pigmentowych, a więc wzmocnienie koloru. Nie jest to zatem "sztuczna
koloryzacja", jak niektórzy sądzą; co więcej, karotenowce mają
doskonały wpływ na funkcjonowanie systemu immunologicznego u ryb (4).
Warto zatem dodać do diety naszego pupila karmę bogatą w karotenowce,
nawet wtedy, jeśli nie zależy nam na mocniejszym wybarwieniu;
szczególnie dotyczy to czerwonych bojowników - ale i niebieskim nie
zaszkodzi.
Ile?
| Każda propozycja będzie
oczywiście przybliżona; podobnie jak wszystkie
inne organizmy żywe, ryby potrzebują różnych ilości pokarmu w
zależności od stylu życia - im aktywniejsza jest ryba, i w im wyższej
temperaturze bytuje, tym więcej musi jeść. W przybliżeniu jednak zaleca
się, aby każdy dorosły osobnik otrzymywał dziennie taką ilość
pożywienia, która odpowiada od 0,5 do 1 % masy ciała (3). W przypadku
dorosłego bojownika, który waży ok. 5 g, jest to od 25 do 50 mg.
Ponieważ mało który akwarysta posiada w domu wagę o odpowiedniej
skali, po prawej stronie pokazuję 25 mg pokarmu granulowanego
Tetra Rubin w porównaniu do monety 10 gr. Ilość dwukrotnie większą
należy zatem uznać za górną granicę dziennego zapotrzebowania naszego
pupila; jeśli zaś rybka trzymana jest w stosunkowo niskiej temperaturze
i w niedużym pojemniku, nie należy dawać jej więcej, niż porcja
przedstawiona na zdjęciu. |
![]() |
Ze względu na
elastyczność ścian przewodu pokarmowego, bojownik potrafi tak się
opchać, że wygląda jak nadęty balonik, do takich sytuacji nie należy
jednak dopuszczać (jeśli po rybie widać, że się objadła, to znaczy,
że dostała zdecydowanie za dużo jedzenia). Regularne przejadanie się,
szczególnie w połączeniu z dość jednostajną dietą, prowadzi do
otłuszczenia narządów wewnętrznych, co osłabia organizm i sprawia, że
zwierzak staje
się bardziej podatny na różne choroby - a także samo w sobie może
wywołać różne
dolegliwości, których źródłem są zaburzenia pracy narządów
wewnętrznych. Warto dodać, że wg. D. Untergassera ok. dwie trzecie (!)
chorych ryb akwariowych badanych w ostatnich latach przez
ichtiopatologów cierpiało na poważne otłuszczenie.
Problemy
| Pod kątem karmienia warto
wspomnieć
o
jeszcze jednym możliwym
problemie - a mianowicie kłopotach z współmieszkańcami. Dla niektórych
gatunków ryb dennych - np. kirysków - aktywnie myszkujące po dnie
bojowniki mogą stanowić kłopotliwą konkurencję. Grube tabletki są dla
bojowników dość niewygodne; jednak próby urozmaicenia kiryskom diety za
pomocą mrożonek (np. ochotki)
często kończą się tak, że kiryski latają głodne, za to bojowniki pękają
w szwach (co nie jest zdrowe ani dla jednych, ani dla drugich). Nie
udało mi się niestety znaleźć ostatecznego rozwiązania tego problemu;
można jedynie nieco ograniczać jego skutki poprzez rozsypywanie pokarmu
dla kirysków w różnych punktach akwarium (przydaje się to jednak raczej
osobom, które mają
jednego bojownika, a nie kilkanaście do kilkudziesięciu, tak jak ja :(
). Z kolei szybkie, chętnie żerujące przy powierzchni rybki (np. danio lub tęczanki neonowe) mogą pozbawiać pokarmu bojowniki, które w porównaniu z nimi są całkiem flegmatyczne. Sposób na to jest znacznie prostszy - należy nauczyć bojowniki jeść z ręki (co, ze względu na ich charakter, jest bardzo łatwe). W przypadku pokarmów, których nie chcemy brać do ręki (np. ochotka) doskonale sprawdza się pęseta. Jeśli posiadamy tylko jednego osobnika tego gatunku, w ostateczności można go również po prostu odłowić na czas karmienia. Najlepiej nie używać do tego celu siatki (co bardziej stresuje rybę), ale po prostu nabrać go wraz z wodą, np. do litrowego słoika. Bojowniki są tak ciekawskie i odważne, że przy odrobinie cierpliwości nie powinno być z tym problemu. |
![]() Każdy moment jest dobry, aby ukraść kiryskom tabletkę :) |
|
MINI-FAQ 3. Ale on jest ciągle głodny! Co mam robić? Ryby zawsze sprawiają wrażenie,
jakby nie
jadły od tygodnia. Tak działa instynkt, wykształcony podczas tysięcy
lat
bytowania w naturalnym środowisku, gdzie pokarm nie pojawia się często,
więc kiedy się trafi, trzeba się napchać na zapas. 4. No, a mój z kolei nie chce jeść. Czy jest chory? Niewykluczone, szczególnie jeśli wcześniej jadł, a teraz przestał. Jednak w przypadku nowo zakupionych rybek odmawiających suchego, a nawet mrożonego pokarmu, powodem może być po prostu przyzwyczajenie do żywego. Dobrym sposobem na przekonanie grymaśnika jest głodówka. Uwaga: "głodówka" to kilka dni - nie kilkanaście godzin! - bez jedzenia. 5. Ale czy ja go nie zagłodzę? Wg. niektórych hodowców, bojowniki syjamskie potrafią wytrzymać bez jedzenia nawet miesiąc, kilkudniowa głodówka nie jest więc dla nich żadnym zagrożeniem. Można też spróbować karmić co drugi dzień. Tak czy siak, wkrótce powinien zgłodnieć, a wtedy doceni zalety płatków. |
Przydatne linki:
Wybór bibliografii:
1. A
"Commonsense Guide to Fish Health", Terry Fairfield
2. "Handbook of Fish Disease", Dieter Untergasser
3. Fish nutrition", Ruth
Francis-Floyd, University of Florida IFAS Extension
4. "Red
fish, blue fish: trade-offs between pigmentation and immunity in Betta
splendens", Ethan D. Clotfelter, Daniel
R. Ardia, Kevin J. McGraw.
***************